Forum ProFortalicium Strona Główna
 Home    FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Grupy    Galerie
 Rejestracja    Zaloguj
krewni w 1939
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ProFortalicium Strona Główna -> Z innej beczki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ilbelfero
PostWysłany: Sob 20:58, 29 Mar 2008 Powrót do góry

Dołączył: 26 Gru 2007

Posty: 913
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Tychy

Kto z was słuchał relacji o 1939 od swojego krewnego?

Ostatnio zmieniony przez ilbelfero dnia Sob 21:00, 29 Mar 2008, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
puzon
PostWysłany: Sob 22:12, 29 Mar 2008 Powrót do góry

Dołączył: 21 Lip 2005

Posty: 96
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Łaziska

Hej
Moja babka opowiadał, że 1 września wraz z rodziną i okolicznymi rodzinami z familoka skryli się w sztolni(dla potrzebujących wyjaśnienia - jest to coś w rodzaju chodnika górniczego wychodzącego na powierzchnię) na Kopalni. Niemcy po zajęciu Łazisk wszystkich spędzili w jedno miejsce i poprowadzili do Orzesza na boisko (dokładnie nie wiem, w którym miejscu) tam spędzili 3 dni i zostali puszczeni do domów. Doszlo tam też do masowego morderstwa na tzw. Pasternioku - ale byli tam prawdopodobnie tylko mieszkańcy orzesza. Potem to już życie toczyło sie "normalnie": pradziadkowi (powstaniec) się upiekło bo zostawili go w spokoju. Był tylko taki incydent, że jak pradziadek popił (a był muzykiem i grał na klarnecie) to siadał w ogródku i grał polski hymn. Niemcy go za to zwineli, ale jakiś wysoko postawiony niemiaszek z familoka (sąsiad) wstawił się za pradziadkiem i go puścili.
Oczywiście wszysto działo sie w Łaziskach Średnich.
Zobacz profil autora
Gość
PostWysłany: Sob 22:42, 29 Mar 2008 Powrót do góry





Witam!
Jeśli chodzi o sam 1939 to wiem niewiele. Trochę więcej słyszałem o okresie późniejszym, związanym z partyzantką i pobytem w obozie. Od Dziadka nic nie usłyszałem, bo zmarł jak miałem 5 lat. Babcia opowiadała, że jak wkroczyli Bolszewicy, to rzucili się na pole i zeżarli rosnące tam ziemniaki na surowo. Na następny dzień pole było bardzo dobrze nawożone, a sałdaty lekko pobladłe. Ubrani byli w kufajki i walonki bez podeszw. Owijali jeno nogi szmatami, a wierzch tego pseudo-buta skrywał fragment filcu z walonek, coby lachy nie myśleli, że u nich w ZSRR nie ma butów. Ich kudłate łby chroniły uszanki. Karabiny mieli z okresu rewolucji, noszone na sznurkach. Byli śmierdzący i bardzo wygłodniali. Nieopodal rodzinnej miejscowości była cerkiew (dawny kościół unicki oddany za Cara dla ortodoksów) do której w niedzielę chodzili na nabożeństwa. Idąc tam przechodzili koło małego stawiku w którym myli nogi. Chodzili w kilku grupach, tak by każda z nich była na mszy w butach, których to mieli jeno kilka par. Grupy te mijały się przy bajorku, myły nogi i przekazywały sobie buty. Na widok katolickich chłopów pędzących na mszę mówili z pogardą "Oni wsjo gaspadi! My ich ubijom kak sabaki!". Reakcje te były spowodowane tym, że wszyscy szli do kościoła w ładnych ubraniach, butach i zegarkach. Sowiety z zazdrości przywiązywali sobie do rąk budziki, by także "poszpanować" nowoczesną techniką Grey_Light_Colorz_PDT_09. Poza tym strasznie od nich trąciło, byli nieogoleni, głodni, szli pieszo, a ew. sprzęt przewozili furmankami. Brak było u nich dyscypliny, byli w większości niepiśmienni. Zimą myli się śniegiem na mrozie w samych kalesonach. Gdy chłopi chcieli ich zagnać do kwater, w obawie o ich zdrowie, ci odpowiadali "Szto? Eta maroz? Njet, eta pjerjechałodka!". Z kobietami sobie nie pohulali, bo większość chłopów miało w stodołach sporo siekier i kos, i z powodu płci pięknej byli bardzo impulsywni.
Sytuacja działa się we wsi poleskiej, przy granicy białoruskiej.
Pozdrawiam,
Tigo


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Sob 22:47, 29 Mar 2008, w całości zmieniany 2 razy
puzon
PostWysłany: Nie 1:54, 30 Mar 2008 Powrót do góry

Dołączył: 21 Lip 2005

Posty: 96
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Łaziska

W Mikołowie dziadek pamięta jak wieźli kopułę pancerną do schronu na Nowym Świecie furmanką (ciekawe co to był za pojazd, że wytrzymał) i niedaleko ich domu na ul. Nowy Świat furmanka sie kipła do rowu. Kopułę we wrześniu czy październiku zwinęli niemcy. Reszta ciekawych wspomnień to głównie 1945r.
Zobacz profil autora
Gość
PostWysłany: Nie 7:54, 30 Mar 2008 Powrót do góry





Ja słyszałem wiele od swojej babci i nadal mi coś nowego opowiada. Okupację spędziła w Strzemieszycach gdzie nadal mieszka częśc naszej rodziny. Historii było wiele i na forum wszystkich dokładnie umieścić nie sposób.
Z 39 to pamięta jak do Strzemieszyc wkroczyli Niemcy, zaraz w pierwszych dniach i sprzęt pancerny.
Żołnierzy WP widziała jedynie na stacji kolejowej (połowa rodziny pracowała na kolei) jak jechali w stronę Krakowa.
Poza tym podczas okupacji Niemcy 3 razy ich przesiedlali (mieszkali w ładnym ceglanym domu w kilka rodzin przed wojną) i w ostatnim baraku to kartofle w zimie zamarzały, a przez ściany z desek świeciło słońce.
I wiele innych.
Co do Armii Czerwonej to fakt, pierwszy czerwonoarmista jakiego widziała miał ppsz na sznurku i worek na plecach jako plecak.

Natomiast czy "bolszewicy" chodzili do cerkwi na 3 zmiany i jeszcze dbali o to by w butach się tam pokazać, a po drodze mijali się z chłopami polskimi z zazdrością patrząc na ich obuwie...to wydaje mi się dość sporna kwestia.
Z tego co wiem to raczej cerkwie ochoczo wysadzali albo przerabiali na skład węgla, tudzież inne praktyczne zastosowania dla nich mieli Grey_Light_Colorz_PDT_19
Gość
PostWysłany: Nie 8:24, 30 Mar 2008 Powrót do góry





Jankes napisał:

Natomiast czy "bolszewicy" chodzili do cerkwi na 3 zmiany i jeszcze dbali o to by w butach się tam pokazać, a po drodze mijali się z chłopami polskimi z zazdrością patrząc na ich obuwie...to wydaje mi się dość sporna kwestia.
Z tego co wiem to raczej cerkwie ochoczo wysadzali albo przerabiali na skład węgla, tudzież inne praktyczne zastosowania dla nich mieli Grey_Light_Colorz_PDT_19

Tak słyszałem od Babci i nie mam powodu by jej nie wierzyć. Faktem jest że dawny zbór (?; jak się zwie świątynia unitów?) przetrwał wojnę, do tej pory stoi (a jest bardzo wiekowy!) i nadal jest użytkowany.
Myślę że nie można oceniać ludzi jednostronnie tj. sowieta=ateista, niemiec=nazista etc. Babcia opowiadała że w czasie okupacji żołnierze Wehrmachtu przychodzili do domu pradziadków, część się żaliła i płakała z powodu wyjazdu na front, pokazywali zdjęcia swoich rodzin i nie chcieli się ruszać z Polesia. Dawali dzieciom cukier, słodycze, czekoladę i nigdy nie odmówili pomocy lekarskiej - a przecież Niemcy!
ilbelfero
PostWysłany: Nie 8:32, 30 Mar 2008 Powrót do góry

Dołączył: 26 Gru 2007

Posty: 913
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Tychy

Arek, ja o tej sztolni tez słyszałem, bo mój ojciec był z Średnich i mieszkali na tzw. Pekingu. Od wuja słyszałem jak mój ojciec z dziadkiem powstańcem uciekali na wschód, ale się wrócili jednak (nie pamiętam powodu) a tam czekali Niemcy i łup ich pod ścianę.
Dziadek naszczekał na paru żołnierzy (służył w niemieckim wojsku całą pierwszą wojnę, potem był w powstaniach), i byliby ich zabili. Podobno ciotka jakaś z pół niemieckim rodowodem ich uratowała, właściwie wygadała. Kilka lat później dziadka wzięli na roboty na podstawie donosu. Śmiał się w knajpie z komunikatów niemieckich "Niemcy zwyciężają na wszystkich frontach" "bez strat własnych" (Ohne eigene Verluste). No i wrócił dopiero po wojnie zbolały po wypadku na kopalni.
Zobacz profil autora
puzon
PostWysłany: Nie 14:02, 30 Mar 2008 Powrót do góry

Dołączył: 21 Lip 2005

Posty: 96
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Łaziska

Na tzw. Pekinie. Niestety wszystkie domy na Pekinie wyburzyli (została część jednego, w którym była knajpa). Mieszkałem na Pekinie od urodzenia i jeszcze pamiętam wiele domów( w jednym przy rozbiórce pod podlogą znaleźli skrzynkę granatów). Teraz mieszkam 500 metrów dalej Grey_Light_Colorz_PDT_15 na osiedlu Kościuszki.
Zobacz profil autora
Gość
PostWysłany: Nie 16:19, 30 Mar 2008 Powrót do góry





Moja babcia opowiadała wiele, ale głównie o wejściu Armii Czerwonej. O 1939 roku z ust mojej babci dowiedziałem się tyle, że na polach za sklepem "U Szostka" spadła bomba i jej koleżance urwało nogę. W pobliżu rzeczonego sklepu stacjonowali polscy żołnierze.To był 1 września. Opowiadała też, że Polacy, a potem Niemcy dawali w szkołach dzieciom zupę. Niestety ona jej nie dostała bo w 1939 miała 18 lat. Mowiła też, że miało być niemieckie bombardowanie Erg-u, ale Niemcy z niego zrezygnowali, bo w pobliżu Erg-u było dużo zabudowań i zginęłoby dużo cywilów. Cały alarm przesiedziała w piwnicy z rodzicami. Większość zabitych i rozstrzelanych Polaków pochowano w jakiejś ceglarni w pobliżu dzisiejszego FIAT-a. A potem to już były tylko opwiadania o "ruskiej hordzie"...
Pozdrawiam
Gość
PostWysłany: Nie 18:56, 30 Mar 2008 Powrót do góry





Do mojego postu chciałem dodać, że mój pradziadek zakopał gdzieś na ogródku kilka szmajserów...
Leszek
PostWysłany: Nie 21:31, 30 Mar 2008 Powrót do góry

Dołączył: 06 Lip 2005

Posty: 1415
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Piekary Śląskie

a ja mam tygrysa w ogródku... : )
Zobacz profil autora
Gość
PostWysłany: Pon 6:32, 31 Mar 2008 Powrót do góry





Ale ja na serio tak słyszałem.
Gość
PostWysłany: Czw 6:59, 03 Kwi 2008 Powrót do góry





Moja babcia opowiadała też, że ze strachu przed Armią Czerwoną Niemcy wyrzucali swe mundury, albo je palili. Mieszkańcy Bierunia wtedy chodzili, i wybierali z popiołów guziki i inne rzeczy, które się nie spaliły. Mój dziadek też zbierał, nazbierał kilka guzików Kriegsmarine(było ich kilka ale zostały tylko 3, resztę pewnie przehandlował), a ja je znalazłem w szafie.Guziki te pochodzą od galowego munduru oficera Kriegsmarine. Ja mam teraz takie pytanko. Czy mógłbym rekonstruować rzeczonego oficera?
Gość
PostWysłany: Czw 11:04, 03 Kwi 2008 Powrót do góry





Moja babcia opowiadała o ogólnej panice w 1939 jako cywile uciekali w stronę Krakowa lecz po kilku kilometrach zawrócili. Już nie pamięta z jakiego powodu? Natomiast znajoma babci pamięta dokładnie przejazd przez Brzeszcze kolumny 5DPanc po przełamaniu obrony w Ćwiklicach.
grzegorz kluba
PostWysłany: Sob 19:30, 05 Kwi 2008 Powrót do góry

Dołączył: 27 Mar 2007

Posty: 407
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Siemianowice Śląskie

Historia 39r. to legenda w mojej rodzinie. Mój dziadek pracował przed samą wojną w Gdyni przy budowie portu a mieszkali w Krzepicach. Gdy sytuacja stawała się niebezpieczna ,dziadek wracał do domu, dotarł 2 września, niestety byli już tam Niemcy
( nieszczęsny styk armii Kraków i Łódz ) .Na stole czekała karta powołania do 7 DP w Częstochowie, dziadek wziął ją, wsiadł na rower i pojechał ( przez Mokrą!!) dotarł do jednostki i jako saper skończył swój szlak bojowy pod Lwowem. Pod Janowem dywizja przestała istnieć, on był wśród nielicznych, którym udało się ujść przez Apolonkę, zanim pierścień okrążenia się zamknął. Pod Lwowem dostał się do ruskiej niewoli, ale z niej uciekł ( znał perfekt rosyjski- po pradziadku, który walczył z bolszewikami ), i nocami wracał do domu, wrócił pod koniec pażdziernika. W listopadzie zostali całą rodziną wywiezieni na roboty do Rzeszy do obecnej Ścinawy, tam doczekali "wyzwolenia". Drugi raz znajomość rosyjskiego uratowała całą rodzinę od rozstrzelania,to już mi opowiadał ojciec który miał wtedy 10 lat. I całkiem niedawno opowiedział mi jeszcze jeden epizod; gdy weszli Sowieci, jeden z poddających się hajotów z bliska zastrzelił z ukrytego pistoletu ich dowódcę, którego bardzo sołdaci lubili. Resztę poddających się po prostu rozstrzelano a jego rozciągnięto na ziemi i szpadlem rąbano po kawałku.Mówił mi ojciec ,że wycie tego człowieka jeszcze śni mu sie w nocy. Wracając do domu nie zabrali żadnego mienia i to ich uratowało, spotykali po drodze obrabowane zwłoki tych ,co pełnymi wozami dobytku wracali do domu.
Dziadka pamiętam jeszcze, często mi opowiadał o wojnie, o Katyniu ( to inny wątek, kiedyś o tym napiszę ) pytałem się go ,dlaczego poszedł do wojska mimo że w ich miasteczku byli już Niemcy, odpowiadał " Synek ,tak trzeba było". Dziadek był saperem,gdy zbliżali się Niemcy ( oczywiście w 39r ) to minował i wysadzał mosty. I nigdy od komunistów nie dostał medalu za wojnę obronną, ale wybitnie nie cierpiał komuchów. Tak więc wrześniem jestem rodzinnie obciążony. Mógłbym tu jeszcze wiele napisać, ale już mnie zaczyna czas gonić ,nie wiem ,kiedy znowu usiądę do kompa
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ProFortalicium Strona Główna -> Z innej beczki Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB :: phore theme by Kisioł. Bearshare