Forum ProFortalicium Strona Główna
 Home    FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Grupy    Galerie
 Rejestracja    Zaloguj
WP 1939, czy posiadało w swoich szeregach snajperów ?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ProFortalicium Strona Główna -> Historia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość
PostWysłany: Czw 14:31, 12 Lut 2009 Powrót do góry





Właśnie..., czy funkcjonował ktoś taki jak snajper w WP 39 ? czy może strzelec wyborowy ? Czy Polacy posiadali karabiny z optyką, czy istniała instrukcja dla takiej formacji....
Podobno w 1939 roku na każdą kompanię niemieckiej piechoty przypadało 7 strzelców wyborowych. Niemcy posiadali Waltera G-43 z celownikiem zeissa oraz mauzera 98K z celownikiem Kahlesa. Takie dostałem informacje od znajomego. Jednak nic nie możemy znaleźć o Polakach....
Ochotnik
PostWysłany: Czw 15:49, 12 Lut 2009 Powrót do góry

Dołączył: 01 Sie 2006

Posty: 576
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Zabrze :)

...no bo nie było takowych. W WP 39 byli strzelcy wyborowi uzbrojeni najcześciej w kb. mauser 98 (czyli potocznie "długi mauser") bez lunety. Lunety w miedzywojennej Polsce istniały, z tego co się orientuję to w Poznaniu w 1926 skonstruowano i badano kilka rodzimych celowników optycznych. Owa instrukcja dla snajperów tez powstała, jednak nie weszła w życie, tak jak w/w snajperki.
Tak więc w WP 39 snajperów nie było, byli tylko strzelcy wyborowi. Niewykluczone jednak ze w '39 owe testowane karabiny wyborowe z lunetami PZO zostały wydane na linię, oczywiscie w niewielkiej ilości podobnie jak pm mors.
Pozdrawiam
Zobacz profil autora
Gość
PostWysłany: Czw 16:05, 12 Lut 2009 Powrót do góry





bardzo dziękuje za informacje potwierdziły one tezy wysunięte podczas dyskusji na innym forum dotyczącej zabicia przez "snajpera" żołnierzy i cywili przygotowujących (39r) most do wysadzenia.... Grey_Light_Colorz_PDT_15

Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Czw 16:06, 12 Lut 2009, w całości zmieniany 1 raz
Gość
PostWysłany: Czw 23:25, 12 Lut 2009 Powrót do góry





Może zamieszam trochę sprawę Grey_Light_Colorz_PDT_06!
Fragmenty publikacji "Polskie konstrukcje broni strzeleckiej":
<Rok>"Karabiny "te wykorzystano na kursie oficerów instruktorów strzelców
wyborowych zorganizowanym w CWPiech. Broń przekazywano na kurs wprost
z fabryki. Wyniki celności podczas strzelań były dla dużego procentu lunet
ujemne z powodu górowania celownika na większej odległości."
"Karabiny wyborowe z celownikami optycznymi były uwzględniane jako
broń mająca wejść do wyposażenia WP do chwili wybuchu wojny. Świadczy
m.in. o tym „Sprawozdanie z wyszkolenia kadry i oddziałów 3 DPLeg. za okres
zimowy 1936/37", w którym dowództwo tej jednostki stwierdza, iż byłoby pożądane przydzielenie 2 lub 3 kb z lunetami na każdy pułk piechoty do
szkolenia strzelców wyborowych. W uzasadnieniu tego żądania podano, iż broń
tego typu jest przewidziana na wypadek wojny. jednak wyposażenie ich nie w kb powtarzalne, ale samopowtarzalne.
A jaka była rzeczywistość? 1.04.1937 r. w magazynach i jednostkach
znajdowało się 347 kb wyborowych z podstawami do lunet. Z tego 100 szt. były
to kb produkcji polskiej i 247 produkcji niemieckiej. Jeżeli chodzi o lunety, to
1.07.1938 r. było ich 116, z czego 110 znajdowało się dyspozycyjnej rezerwie
bieżącej MSWojsk., w Głównej Składnicy Uzbrojenia nr 1.
Jak więc widać, wieloletnie wysiłki konstruktorów oraz lata badań dały
wynik raczej skromny. I ma, częściowo przynajmniej, rację płk T. Felsztyn,
uważając, iż stawianie maksymalnych postulatów i niechęć pójścia na kompromis
spowodowały, że do wybuchu wojny nie zdołano wprowadzić lunet
celowniczych do wyposażenia. Należy jednak pamiętać, iż przedwojenne
czynniki wojskowe, zdając sobie sprawę z niemożności dorównania ilościowego
naszym ewentualnym przeciwnikom, dążyły do uzyskania przewagi jakościowej,
co musiało jednak wydłużać czas prac."
Odsyłam do lektury całego tekstu na ten temat, ba! Całej publikacji! ... no i pozdrawiam rzecz jasna,
Tigo

PS.
Ilustracja z książki:



Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Czw 23:28, 12 Lut 2009, w całości zmieniany 3 razy
Gość
PostWysłany: Pią 8:29, 13 Lut 2009 Powrót do góry





no to znowu nowe fakty Grey_Light_Colorz_PDT_15 robi się ciekawie Grey_Light_Colorz_PDT_19
Gość
PostWysłany: Pon 0:41, 16 Lut 2009 Powrót do góry





Adas ale g-43 to rok produkcji zdaje sie 43...
a ja nadal obstaje przy tym co napisalem ja i Franek Grey_Light_Colorz_PDT_15
Gość
PostWysłany: Czw 19:00, 26 Lut 2009 Powrót do góry





23 Batalion Saperów Górnośląskich pod dowództwem mjr. Mariana Skierczyńskiego, będący w składzie 23 Dywizji Piechoty, dowodzonej przez płk. dypl. Władysława Powierzę. Batalion uczestniczący w walkach II wojny światowej.

Wybuch wojny

W chwili wybuchu II wojny światowej stacjonował w Mysłowicach. Po mobilizacji w dniach od 23 do 25 sierpnia 1939 r. znalazł się w okolicach Tarnowskich Gór, gdzie w Obszarze Warownym "Katowice" wykonywał budowy umocnień i przeszkód przy obiektach fortyfikacji stałych. Po opuszczeniu O.W. "Katowice" Batalion prowadził działania opóźniające na osi marszu Tarnowskie Góry-Kraków-Nowy Korczyn-Pacanów-Osiek-Baranów Sandomierski-Stalowa Wola-Biłgoraj-Tomaszów Lubelski.

Największym wyczynem 23 Batalionu Saperów w czasie kampanii wrześniowej było wybudowanie w warunkach bezpośredniego kontaktu z Niemcami w dniu 11 września przeprawy przez Wisłę (mostu na galarach) w miejscu mostu stałego, wysadzonego przedwcześnie w dniu 9 września na rozkaz dowódcy wycofującej się Grupy Operacyjnej "Sandomierz", ppłk. A. Sikorskiego. Most został wysadzony pomimo tego, że na prawym brzegu pozostały poważne siły polskie, w tym artyleria, warta według jej dowódcy, płk. Kijowskiego 100 mln. ówczesnych złotych polskich. Trzonem oddziałów budujących most była 2 kompania 23 Batalionu Saperów, dowodzona przez por. Włodzimierza Siwińskiego. Została ona wzmocniona trzema drużynami 1 kompanii oraz luźnymi oddziałami piechoty, a także wycofującą się jednostką policji.

Budowa mostu

Komendantem budowy mostu był mjr. Marian Skierczyński - d-ca 23 b. sap. Wszystkie stanowiska w drużynie mostowej obsadzone były oficerami i podoficerami 2 kompanii 23 b. sap., a to:

* Oficer czołowy - por. Włodzimierz Siwiński - d-ca 2 komp.
* Oficer kotwiczny - ppor. Supernak - z-ca d-cy 2 komp.
* Oficer podporowy - ppor. Falkowski
* Oficer kierunkowy - ppor. Koszade
* Oficer materiałowy - ppor. Osoba
* D-ca straży rzecznej - ppor. Uracz
* Podofic. sprzętowy - st. sierż. Trygar
* Podofic. ordynansowy - sierż. Sznajder

Przeprawa przez most

Po ukończeniu budowy mostu ok. godz. 17, pod osłoną 23 baterii przeciwlotniczej oraz kompanii karabinów maszynowych, rozpoczęła się przeprawa sił polskich, w tym artylerii, która trwała do rana 12 września. Przez cały czas przeprawy oddziały polskie, w tym nie zajęci obsługą mostu oficerowie i żołnierze 23 b. sap. odpierali bezpośrednie ataki niemieckie. 12 września rano, po przeprawie tylnej straży wojsk polskich na lewy brzeg, most, zaminowany pod kierunkiem por. Siwińskiego podczas budowy, wysadzony został w powietrze w chwili wkraczania na niego czołowych oddziałów niemieckich. Budowa mostu pod Baranowem uznana została za najbardziej udaną akcję saperską w wojnie obronnej 1939.

Odznaczenia

Za akcję tę 23 Batalion Saperów oraz indywidualnie grupę jego oficerów i podoficerów odznaczono Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari. Wśród odznaczonych znaleźli się między innymi d-ca 23 b. sap. mjr Marian Skierczyński i d-ca 2 komp. 23 b. sap. por. Włodzimierz Siwiński.

Zakończenie działań wojskowych

Szlak bojowy 23 Batalionu Saperów dobiegł końca po kapitulacji armii "Kraków" po bitwie pod Tomaszowem Lubelskim w dniu 20 września 1939 roku.
Gość
PostWysłany: Czw 19:11, 26 Lut 2009 Powrót do góry





Snajper a sprawa polska

W myśl słownikowej definicji, snajper (strzelec wyborowy) to żołnierz wyszkolony w precyzyjnym, niezawodnym strzelaniu do pojedynczych celów, uzbrojony w karabin z celownikiem optycznym. O ile ze sprzętem w Wojsku Polskim kłopot jest coraz mniejszy - zakupiono ponad dwie setki fińskich karabinów SAKO TRG-21/22, które w przyszłości mogą zostać uzupełnione polskimi Borami z OBR SM w Tarnowie - o tyle nadal otwarta pozostaje kwestia odpowiedniego wyszkolenia. Przydzielenie karabinu to dopiero początek długiej i żmudnej drogi jaką musi przebyć żołnierz, aby stać się pełnowartościowym snajperem.

Problem polega na tym, że do tej pory w polskiej armii snajperów nigdy nie było, po dziś dzień nie opracowano również żadnego programu ich szkolenia. Ktoś mógłby stwierdzić, że powyższe twierdzenie nie jest prawdziwe, gdyż, od połowy lat 1960. używano w WP zakupionych w ZSRR kbw SWD, opracowano pod niego podręcznik strzelca wyborowego, instrukcje strzelań, zaś wzmianki o strzelcach wyborowych znajdowały się w podręcznikach dowódcy plutonu i dowódcy drużyny. Wszystko to prawda, niemniej jednak należy pamiętać, że w powojennej rosyjskiej doktrynie wojennej, realizowanej w WP, żołnierz wyposażony w karabin wyborowy był ściśle związany ze swoją drużyną, jedną z trzech wchodzących w skład plutonu zmechanizowanego (w każdym batalionie było 9 SWD). Pełnił w niej rolę obserwatora lub operatora precyzyjnej broni wsparcia, na dystansach przekraczających typowy zasięg karabinków automatycznych. W znacznym stopniu zmniejszało to jego samodzielność i możliwość wykonywania typowych zadań snajperskich. Jednocześnie należy pamiętać, że ówczesna armia projektowana była do działań w warunkach pełnoskalowego konfliktu z zastosowaniem broni atomowej, gdzie pojedynczy strzelec w zasadzie się nie liczył, największy nacisk położony był na działanie całych jednostek pancernych czy zmechanizowanych. Snajperzy nie mieli racji bytu, pomijając specyficzne przypadki jednostek specjalnych czy dywersyjnych. Jednak wraz ze zmianą charakteru konfliktów zbrojnych, zwiększeniem udziału misji pokojowych i stabilizacyjnych, coraz większą rolę zaczęły odgrywać małe, elastyczne pododdziały.

Żołnierze z 17 Brygady Zmechanizowanej uzbrojeni w 12,7-mm wkbw Tor i 7,62-mm kbw SAKO TRG-22 /Zdjęcie: Grzegorz Hołdanowicz Żołnierze z 17 BZ z wkbw Tor i kbw SAKO TRG-22
/Zdjęcie: Grzegorz Hołdanowicz

Strzelcy wyborowi z kbw SWD /Zdjęcie: MON Strzelcy wyborowi z kbw SWD /Zdjęcie: MON

Snajperzy na stanowisku /Zdjęcie: Grzegorz Hołdanowicz Snajperzy na stanowisku /Zdjęcie: Grzegorz Hołdanowicz
Snajper czy strzelec wyborowy?

Obecnie w niektórych armiach (m.in. amerykańskiej czy izraelskiej) nadal w drużynie znajduje się osoba uzbrojona w broń precyzyjną, najczęściej jest nią samopowtarzalna, wybierana pod względem celności odmiana karabinu automatycznego (np. M14 EBR/DMR czy G3ZF/1), jednak taki żołnierz nie jest określany mianem snajpera, a strzelca wyborowego (Designated Marksman).

Tutaj pojawia się problem terminologiczny, jak rozróżnić te dwa rodzaje strzelców. Na szczęście język polski pozwala na wprowadzenie dwóch odrębnych pojęć: snajpera oraz strzelca wyborowego, choć w mowie potocznej uznawane są one za synonimy. Snajper to żołnierz działający w małej 2-3-osobowej grupie, o dużej autonomii, operujący niezależnie od większych pododdziałów, najczęściej wyposażony w karabin powtarzalny. Do jego typowych zadań należą zwiad i obserwacja, działania antysnajperskie, eliminacja wyższych oficerów, wyznaczenie celów ataku oraz - w niektórych przypadkach, przy wykorzystaniu wielkokalibrowych karabinów wyborowych - niszczenie sprzętu przeciwnika.

Strzelec wyborowy to żołnierz działający w ramach drużyny piechoty, wspierający ją ogniem na dalszych dystansach, działający niemal na tych samych zasadach, jak to miało dotychczas miejsce. Powinien dysponować samopowtarzalnym karabinem wyborowym lub karabinkiem automatycznym zaopatrzonym w celownik optyczny o powiększeniu 4-6x. O ile pierwszej konstrukcji w Polsce nie ma i nic nie wskazuje na to, aby powstała, choć światowe trendy wykazują powrót do karabinów automatycznych zasilanych nabojem 7,62 mm x 51 (m.in. HK 417, FN SCAR-H/Mk 17 Mod 0), o tyle zamocowanie na Berylu celownika optycznego nie sprawia trudności.

Zamaskowany strzelec wyborowy, wykorzystujący 12,7-mm wielkokalibrowy karabin Tor, z 17 Brygady Zmechanizowanej z Międzyrzecza Zamaskowany strzelec z 17.BZmech /zdjęcie: MON

Jeden z czterdziestu 7,62-mm karabinów wyborowych SAKO TRG-21 w WP /Zdjęcie: MON Jeden z czterdziestu SAKO TRG-21 w WP /Zdjęcie: MON
Pierwsza jaskółka

Zgodnie ze światowymi trendami, również i w Polsce postanowiono zrezygnować z wyeksploatowanych, samopowtarzalnych SWD (choć istniała możliwość przedłużenia życia części z nich i zmodernizowania w ramach programu Baryt do standardu SWD-M) i zakupić dla wojska nowoczesne, karabiny powtarzalne, NATO-wskiego kalibru 7,62 mm x 51. Po testach, w których brały udział: fiński SAKO TRG-21, francuski PGM Commando I i II, brytyjski Accuracy International Arctic Warfare oraz, niejako poza konkursem, Mauser SR86, ostatecznie w trybie interwencyjnym w 2001 zakupiono kilka TRG dla 1.pspec z Lublińca, a następnie w ciągu kilku kolejnych lat dalsze karabiny (w wersji TRG-22) dla oddziałów szybkiego reagowania (m.in. 25 BKPow, 6 BDSz czy 17 BZmech).

Tymczasem wraz z zakupem drogich karabinów (koszt rzędu 55 000 złotych za sztukę) nie nadeszła żadna zmiana szkolenia ani struktur w ramach których miał operować żołnierz wyposażony w tą broń. Co więcej, nastąpił nawet regres, gdyż do SWD przynajmniej była pewna metodyka szkolenia oraz ustalone zasady strzelań i oceny umiejętności (choć pewne elementy były kuriozalne - jak choćby nakaz demontażu celownika optycznego po zakończeniu strzelania i przechowywania go osobno), natomiast do TRG ich nie było, co powodowało, że żołnierze nie potrafili nawet przystrzelać karabinu.

Duże problemy sprawiał celownik optyczny - niektórzy użytkownicy potrafili kompletnie rozregulować jego bębny, na przykład starając się ustawić odległość pokrętłem korekty paralaksy. Co za tym idzie nie dość, że efekty strzelań były fatalne, to jeszcze wiele TRG uległo uszkodzeniu, traktowano je bowiem jak typowe, wytrzymałe na wszystko karabinki automatyczne, zapominając, że jest to delikatne i precyzyjne narzędzie i należy się z nim odpowiednio obchodzić, aby spełniało swoje zadanie. Wszystko to ostatecznie zaowocowało opinią o delikatności fińskiej broni i jego nieprzydatności do działań wojskowych. To, że takiej obsługi nie przetrwałby żaden inny karabin wyborowy nikomu nie przychodziło do głowy. Jeżeli wojsko decyduje się na zakup bardzo drogich platform strzeleckich, to należałoby je sensownie wykorzystywać i oddać je w ręce profesjonalistów, w przeciwnym razie będzie to przypominało wbijanie gwoździ sztabką złota.

Zmodernizowany karabin wyborowy SWD-M, z cięższą lufą, dwójnogiem i celownikiem optycznym LD-6x42, 158 takich karabinów trafiło do rąk żołnierzy Wojska Polskiego /Zdjęcie: Bartosz Szymonik Zmodernizowany kbw SWD-M z celownikiem LD-6x24, 158 takich karabinów trafiło do WP /Zdjęcie: Bartosz Szymonik

SAKO TRG-21, pierwszy powtarzalny karabin wyborowy w WP od czasów Mosina /Zdjęcie: Bartosz Szymonik 7,62 mm kbw SAKO TRG-21 /Zdjęcie: Bartosz Szymonik

7,62 mm karabin wyborowy SAKO TRG-22 /Zdjęcie: Bartosz Szymonik 7,62 mm kbw SAKO TRG-22 /Zdjęcie: Bartosz Szymonik
Koleżeńska pomoc

Aby wyrwać się w jakiś sposób z błędnego koła, niektórzy dowódcy wojskowi poprosili o pomoc najbardziej doświadczonych użytkowników SAKO TRG w Polsce - policjantów z pododdziałów antyterrorystycznych. Nie dość, że używają oni tej konstrukcji najdłużej, to jeszcze dysponują odpowiednią metodyką nauczania i oceny strzelców wypracowaną przez lata korzystania z tej broni.

Choć trenowanie wojskowych snajperów przez policję może budzić u niektórych pewne wątpliwości (również natury ambicjonalnej), to jednak wbrew powszechnemu twierdzeniu charakter ich zadań jest bardzo sobie bliski. Niczym nie różni się podchodzenie do obiektu, sprawy maskowania czy najważniejsze - sposoby prowadzenia ognia w warunkach polowych. Tak naprawdę jedyna różnica polega na tym, że w wojsku liczy się trafienie w cel, zaś w policji strzał w punkt (w zależności od tego czy zamierza się dany obiekt obezwładnić, rozbroić czy wyeliminować). Stąd też, aby zachować niemal 100% pewność trafienia, policyjni antyterroryści zawsze będą starali się strzelać z jak najmniejszej odległości, najczęściej nie przekraczającej połowy nominalnego dystansu (np. 300 metrów dla TRG-21). Co więcej, policjanci mają największe doświadczenie w operowaniu w terenie zurbanizowanym, a w takim coraz częściej przychodzi działać wojsku. To wszystko sprawia, że ich wiedza może stanowić dla armii bardzo cenny nabytek.

Policyjni strzelcy po raz pierwszy pojawili się w wojsku kilka lat temu, trenując żołnierzy z 25. Brygady Kawalerii Powietrznej, zaś od pewnego czasu współpracują przy szkoleniu strzelców w 17. Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej, dowodzonej przez gen. bryg. Mirosława Różańskiego. Kurs taki obejmuje poznanie broni i parametrów amunicji (stworzenie odpowiednich tabel balistycznych do danego rodzaju nabojów), umiejętność pracy z celownikiem (ocena odległości, nauka obsługi bębnów, zrozumienie siatek celowniczych), ocenę warunków zewnętrznych mających wpływ na strzelanie (wiatru, ciśnienia oraz temperatury), strzelania na znane i nieznane dystanse i tak dalej.

Policjant z katowickiego SPAP-u szkolący wojskowych strzelców /Zdjęcie: Bartosz Szymonik Policjant z katowickiego SPAP-u szkolący wojskowych strzelców /Zdjęcie: Bartosz Szymonik

Ocena trafień przy prowadzeniu ognia na znany dystans /Zdjęcie: Bartosz Szymonik Ocena trafień przy prowadzeniu ognia na znany dystans /Zdjęcie: Bartosz Szymonik
Mała rewolucja

W efekcie tej współpracy, poza wyszkoleniem pewnej grupy strzelców, w dalszej kolejności mają pojawić się odpowiednie opracowania i konspekty systematyzujące system szkolenia snajperów. Mało tego, generał Różański zamierza przeforsować koncepcję stworzenia sekcji strzelców wyborowych (snajperów) na poziomie kompanii wsparcia batalionu piechoty zmotoryzowanej. Taka sekcja miałaby własnego dowódcę i dzieliła się na odpowiednie grupy, w zależności od realizowanego zadania. Uzbrojeniem pododdziału byłyby cztery wielkokalibrowe Tory i osiem karabinów na amunicję 7,62 mm x 51 NATO (obecnie są to SAKO TRG-22, w przyszłości mogą w tej roli zadebiutować również Bory). Oprócz broni pododdział powinien posiadać również dwa własne środki transportu - na przykład pojazdy terenowe Honker. Jeżeli realizacja koncepcji nie napotka oporu materii, to stworzenie takiej sekcji byłoby prawdziwym przełomem w podejściu do snajperów w WP.

Gen. brygady Mirosław Różański, dowódca 17.BZ, twórca koncepcji wprowadzenia snajperów do WP mierzący z karabinu wyborowego SAKO TRG-22 /Zdjęcie: 17.BZ Gen. bryg. Mirosław Różański, dowódca 17.BZ, twórca koncepcji wprowadzenia snajperów do WP /Zdjęcie: 17.BZ
Czas na zmiany

Jednak, aby do tego doprowadzić, należy nie tylko pokonać opór decydentów, ale rozwiązać wiele innych problemów, zaczynając od zakupu odpowiedniego sprzętu. Do niezbędnego minimum jakie musi posiadać taka sekcja należy oczywiście broń główna i dodatkowa, odpowiednia wyselekcjonowana amunicja, dalmierze i lunety przydzielane do grup, noktowizory lub termowizory, zestawy meteo (wiatromierz, termometr, ciśnieniomierz, higrometr, kompas), pokrowce na broń (np. rozwijany dający w efekcie matę), zasobniki-plecaki, umundurowanie całoroczne i specjalne (kamuflaki), środki łączności i dodatkowe wyposażenie w zależności od charakteru zadań.

Na dzień dzisiejszy problemem jest sama... amunicja. Dość tylko napisać, że w 2006 do celów szkoleniowych dla wszystkich strzelców wyborowych WP przeznaczyło ok. 5100 niemieckich nabojów 7,62 mm x 51 MEN. Nie wgłębiając się w liczbę amunicji jaką potrzeba do wyszkolenia żołnierza, dla samego podtrzymania nawyków i kontaktu z bronią powinien on średnio wystrzeliwać ok.40 nabojów tygodniowo, czyli 2100 rocznie, i tyle mniej więcej zużywa jeden policyjny strzelec. Trzeba uświadomić sobie fakt, że człowiek raz nauczony trudnego rzemiosła strzelca wyborowego, który otrzymał stosowny dokument, nie będzie cały czas dysponował tymi samymi umiejętnościami, jakie uzyskał po zakończeniu kursu. Bez regularnych ćwiczeń doszkalających, wiedza, która uzyskał bardzo szybko zostanie zapomniana, a nawyki znikną.

W dalszej kolejności należy się zastanowić nad doborem kandydatów - trening snajperów jest długi i żmudny, należy szkolić tylko i wyłącznie żołnierzy zawodowych, którzy zamierzają związać się z wojskiem na dłużej (np. podpisali sześcioletni kontrakt) i wprowadzić system ich selekcji. Snajper powinien charakteryzować się dosyć specyficznymi cechami psychofizycznymi m.in. odpornością i wytrzymałością fizyczną oraz sprawnością bojową, spostrzegawczością, pomysłowością i inicjatywą, opanowaniem, siłą woli i cierpliwością, dużym zdyscyplinowaniem, zdolnością do długotrwałego przebywania w bezruchu i zrównoważeniem uczuciowym.

Ponadto trzeba zlikwidować niektóre absurdy natury biurokratycznej, na przykład to, iż etat strzelca wyborowego przysługuje jedynie szeregowemu lub starszemu szeregowemu. Podoficer w ogóle nie może otrzymać broni wyborowej, co automatycznie wyklucza wyższych stopniem instruktorów. Przy czym, sam cykl szkoleniowy należałoby zacząć właśnie od nich, aby otrzymać odpowiednią kadrę instruktorską, zdolną do przekazywania wiedzy reszcie żołnierzy i jej kodyfikacji, a także stworzenia odpowiedniego systemu oceniania strzelców.

Należy również zastanowić się nad strukturą dwuosobowej grupy, zastanowić się czy kopiować amerykańskie wzorce (układ strzelec-obserwator) lub może jednak szkolić jedynie snajperów. To drugie rozwiązanie wydaje się bardziej uniwersalne, gdyż po pierwsze w każdej chwili dostępnych jest dwóch pełnowartościowych strzelców (gdy jeden wypoczywa drugi jest gotowy do akcji), zaś w przypadku awarii jednego z karabinów wyborowych zawsze pozostaje drugi w zapasie. Oczywiście należy przy tym pamiętać, że liczebność danej grupy również może się zmieniać w zależności od zadania czy też przydzielonego sprzętu (na przykład, gdy żołnierze korzystają z wielkokalibrowego Tora, lepiej aby ich grupa składała się z trzech-czterech strzelców).

Szkolenie strzelców wyborowych z 17 BZmech na poligonie w Wędrzynie /Zdjęcie: Bartosz Szymonik Szkolenie strzelców z 17 BZ na poligonie w Wędrzynie /Zdjęcie: Bartosz Szymonik

Oprócz zakupu karabinów snajperom potrzebne jest również inne wyposażenie, jak na przykład lunety czy zestawy meteo /Zdjęcie: Bartosz Szymonik Oprócz broni potrzebne są również m.in. lunety czy zestawy meteo /Zdjęcie: Bartosz Szymonik

Trzy wielkokalibrowe Tory stojące na skrzyniach transportowych /Zdjęcie: MON Tory na skrzyniach transportowych /Zdjęcie: MON

Miękka torba transportowa-mata na wkbw Tor z gliwickiego IWO Hest /Zdjęcie: Andrzej Krugler Miękka torba transportowa-mata na wkbw Tor z gliwickiego IWO Hest /Zdjęcie: Andrzej Krugler
Na zakończenie

Wraz ze wzrostem działań asymetrycznych i odejściu od wojen masowych rola snajperów oraz strzelców wyborowych będzie wzrastała. Z jednej strony nie należy rezygnować ze strzelca wyborowego na poziomie drużyny, z drugiej należałoby się zastanowić nad jego uzbrojeniem - obecnie w Polsce stworzenie karabinu automatycznego posiadającego wersję wyborową jest raczej mrzonką (z zazdrością można tutaj zerkać na Izraelczyków dysponujących wyborową wersją Galila - Galatzem, czy Litwinów i Estończyków przystosowujących do takiej roli pozyskane M14), a zatem pozostaje tańsze rozwiązanie zakupu partii celowników optycznych do karabinków automatycznych Beryl i tym łatania dziury po zużytych SWD. Choć nie jest ono w pełni satysfakcjonujące, z uwagi na parametry amunicji pośredniej, to jednak ma swoje zalety, ujednolica broń w drużynie, a co za tym idzie ułatwia logistykę. Być może w przyszłości uda się wprowadzić do WP modułowy system automatycznej broni strzeleckiej występujący w dwóch podstawowych kalibrach NATO 5,56 mm x 45 i 7,62 mm x 51, podobny do belgijskiego FN SCAR-L/H czy niemieckiego HK-416/417, wówczas karabiny automatyczne z celownikami optycznymi doskonale sprawdziłyby się w roli broni dla strzelców wyborowych.

Obserwując tendencje światowe w rozwoju broni precyzyjnej można dodatkowo zastanowić się nad uzupełnieniem rodziny bezkolbowych karabinów wyborowych (Tor, Bor) o trzecią konstrukcję strzelającą zyskującymi coraz większą popularność silnymi nabojami średniokalibrowymi, na przykład .338 Lapua Magnum. Pozwoliłoby to zachować na polu walki przewagę nad przeciwnikiem uzbrojonym w broń kalibru 7,62 mm. Taka konstrukcja rozwijana w OBR SM Tarnów mogłaby stanowić również ciekawą propozycję eksportową.

7,62-mm karabin wyborowy Bor. Na pierwszym planie wersja z krótką, 560-mm lufą, w tle trzy karabiny z 660-mm lufami (produkcji Lothar Walther) /Źródło: OBR SM Tarnów Karabiny Alex/Bor. Z przodu wersja z 560-mm lufą, w tle odmiany z 660-mm lufami /Zdjęcie: OBR SM Tarnów

Bezkolbowe karabiny wyborowe rodem z Tarnowa: 12,7 mm wkbw Tor i 7,62 mm kbw Bor /Zdjęcie: Grzegorz Hołdanowicz Karabiny wyborowe z Tarnowa: 12,7-mm Tor i 7,62-mm Bor
/Zdjęcie: Grzegorz Hołdanowicz
Gość
PostWysłany: Czw 20:53, 26 Lut 2009 Powrót do góry





Może nieuważnie czytałem, ale moim zdaniem:
- pierwsza wypowiedź nie ma nic wspólnego z tematem
- druga wypowiedź nie mieści się w ramach czasowych. jedyne zdanie, które uważam za konkretne, to: "Problem polega na tym, że do tej pory w polskiej armii snajperów nigdy nie było". Niemniej jednak mogę się mylić, bo większość tych skrótów, jest mi obca.
Gość
PostWysłany: Czw 21:32, 26 Lut 2009 Powrót do góry





Słuszna uwaga kolegi Kurkowa, sam chciałem o tym napisać.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ProFortalicium Strona Główna -> Historia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB :: phore theme by Kisioł. Bearshare